6 października pierwszoklasiści i trzecioklasiści wybrali się do niezwykłego miejsca – Siedliska przy ruinach zamku w Besiekierach.
Już od pierwszych chwil było wiadomo, że nie będzie to zwykła wycieczka. Na dzieci czekała prawdziwa podróż w czasie – poszukiwanie Boruty, opowieści o słynnym diable oraz legendy związane z Besiekierami. Ruiny XV-wiecznego zamku, otoczone fosą i owiane tajemnicą, stworzyły idealną scenerię dla tych opowieści.
Dzieci spacerowały wokół zamku, podziwiały jego pozostałości, a nawet zajrzały do środka ruin. Wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Kto wie, może właśnie gdzieś wśród starych murów ukrywał się Boruta? Według jednej z legend to właśnie z nim związana jest historia powstania zamku. Rycerz miał założyć się z diabłem, że zbuduje zamek, nie korzystając z siekiery. Zadanie wykonał, ale przegrał zakład, gdy okazało się, że jeden z pracujących przy budowie chłopów nazywał się… Siekierka. Stąd właśnie miała wziąć się nazwa Besiekiery. A Boruta? Podobno do dziś strzeże tego miejsca i czasami można go tutaj spotkać po zmroku…
Po spotkaniu z historią przyszedł czas na zabawę i poznawanie dawnych zwyczajów. Dzieci mogły przekonać się, jak wyglądały zabawy w dawnych czasach i że do dobrej zabawy wcale nie potrzeba nowoczesnych gadżetów. Było dużo ruchu, śmiechu i wspólnego działania.
Jednym z najważniejszych punktów wycieczki były wyjątkowe warsztaty „Od ziarenka do bochenka ”. Dzieci poznały drogę, jaką musi przebyć ziarno, zanim stanie się pachnącym chlebem. Dowiedziały się, jakie są rodzaje zbóż, jak dawniej wypiekano pieczywo i dlaczego chleb od zawsze otaczany był szczególnym szacunkiem. Bo przecież – jak mówi stare przysłowie – „Bez pracy nie ma kołaczy”.
Najwięcej emocji wzbudziła jednak część praktyczna. Każdy mógł własnoręcznie przygotować podpłomyk, a następnie upiec go i zjeść jeszcze ciepłego. A że wszystko smakuje najlepiej, gdy przygotuje się to samemu, podpłomyki znikały w okamgnieniu – szczególnie w połączeniu z miodem i własnoręcznie przygotowanym masełkiem. Było pysznie!
Na zakończenie czekała jeszcze prawdziwa uczta – kiełbaski pieczone nad ogniskiem, po których nie zabrakło czasu na wspólną zabawę, rozmowy i radosne spędzanie czasu na świeżym powietrzu.
Cały dzień był pełen ciekawostek, śmiechu, ruchu, nowych doświadczeń i smaków. Dzieci nie tylko świetnie się bawiły, ale również dowiedziały się, jak wyglądało życie dawniej, poznały lokalne legendy i przekonały się, ile pracy potrzeba, aby z małego ziarenka powstał pachnący bochenek chleba.
To wszystko mogło wydarzyć się w tak wyjątkowej atmosferze dzięki Pani Ani, która prowadzi Siedlisko z ogromną pasją, zaangażowaniem i sercem. Potrafi w niezwykły sposób połączyć historię, tradycję, przyrodę, edukację i zabawę, sprawiając, że dzieci nie tylko słuchają, ale przede wszystkim doświadczają i przeżywają.
Klasy 1c i 3b wróciły do szkoły z uśmiechami na twarzach, pełnymi brzuchami i głowami pełnymi nowych historii. A piękna, jesienna, słoneczna pogoda sprawiła, że Besiekiery tego dnia pokazały swoje najlepsze oblicze.
Ewa Szubert








